Behind the Sciences
'To prysznic awaryjny. W przypadku gdy pani Peil stanie w płomieniach, może się tu zgasić' - komentuje z przymrużeniem oka dr Anke Gottfriedsen, odpowiedzialna za kontrolę jakości w Kryolan. Teoretycznie może się to zdarzyć, ponieważ mikrobiolog Peil pracuje bardzo blisko palników Bunsena. W praktyce scenariusz jest mało prawdopodobny, ponieważ Brandenburger to przecież przede wszystkim jedno: absolutny ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa. Odpowiedzialna za kontrolę higieniczną w firmie, kontroluje od 18 lat „S2”, własne laboratorium bezpieczeństwa o ściśle regulowanych normach. Tylko specjalnie przeszkolony personel może wejść do tego miejsca.Spy the germs
Wolne od... chorobotwórczych mikroorganizmów
'Przepisy dotyczące kosmetyków zobowiązują nas do produkcji w taki sposób, aby produkt nie powodował problemów zdrowotnych, takich jak alergie lub stany zapalne skóry, a także by użytkownik nie stracił jakości produktu', wyjaśnia Marlies Peil. „Produkty powinny być możliwie wolne od mikroorganizmów; ustawodawca określił na to ograniczenia." Mikroorganizmy, czyli pleśń, zarazki, drożdże, mogą być wszędzie: na maszynach, narzędziach, surowcach, takich jak baza, cząstki pudru, dodatki kolorowe, odzież robocza, produkty masowe, pojemniki lub na niewystarczająco zdezynfekowanych rękach pracowników.Aby upewnić się, że wszystko jest nieskazitelne, istnieje schemat próbkowania. Określa, kiedy i gdzie przeprowadzane są okresowe testy higieny; oprócz personelu i wyposażenia, również sprawdzane pod kątem zanieczyszczeń jest powietrze w pomieszczeniu. 'Musimy zwrócić szczególną uwagę na produkty o wysokiej zawartości wody' - wyjaśnia mikrobiolog, który jest również przeszkolonym inżynierem żywności. "Zarazkom szczególnie wygodnie jest w wodzie i dlatego ten towar podlega najdokładniejszym kontrolom." Nie tylko woda jest stale testowana. Urządzenie z czystą wodą, które gwarantuje jakość farmaceutyczną, ma również stałe miejsce na liście kontrolnej, podobnie jak wszystko inne, co jest mokre. "Ważne jest, aby w misach nie tworzyły się kałuże, a wszystkie węże były odpowiednio rozłączone, by mikroorganizmy nie uzyskały żadnego źródła życia” - mówi Marlies Peil, a następnie przechodzi do kolejności dnia: „Dzisiaj jest kontrola higieny w obszarze produkcji. Czyścimy wacikami, które wyglądają jak gigantyczne bawełniane waciki, powierzchnię maszyn, stołów i sprzętu, a następnie zabezpieczamy każdą pojedynczą próbkę osobno w probówce.” Kolejny test sprawdza czy wszystko zostało odpowiednio oczyszczone i zdezynfekowane, aby upewnić się, że wszelkie drobnoustroje, które pozostały, otrzymają wszystko, czego potrzebują do rozmnażania. „Pani Peil robi wszystko, aby mali chłopcy mieli się bardzo dobrze ”, ujawnia dr Anke Gottfriedsen. „Daje im jedzenie i tworzy przytulne środowisko, dzięki czemu mogą się rozmnażać bez ograniczeń”.

Schemat blokowy
Ten specjalnie dostosowany program odnowy biologicznej dla organizmów jednokomórkowych jest dość wyrafinowany. W przypadku przygotowań początkowe wyposażenie, takie jak pipety, kolby i tacki do sterylizacji, trafia do pieca z gorącym powietrzem o temperaturze 180 stopni Celsjusza. Podczas tej procedury przygotowywane jest menu drobnoustrojów: składniki odżywcze o akceptowalnym poziomie pH między 4 a 8, np. rozwiązanie oparte na białkach (tak zwana buforowana woda peptonowa) do badania surowców, które nie są zakonserwowane. Aby przetestować czystość konserwowanych produktów, które zapobiegają gwałtownemu wzrostowi mikroorganizmów, mikrobiolog stosuje sztuczkę: „Używamy roztworu inaktywującego z dezynfektorem, który obezwładnia środek konserwujący”. Kolejnym krokiem autoklaw, urządzenie, które eliminuje wszystkie zanieczyszczenia o temperaturze ponad 100 stopni Celsjusza i nadciśnieniu, zapewniając połączenie wszystkich składników w sterylną masę. Aby utrzymać ich płynność, ich pojemniki są następnie tymczasowo przechowywane w łaźni z gorącą wodą o temperaturze 45 stopni Celsjusza. Następnie wchodzi palnik Bunsena: Pani Peil pipetuje próbkę uczty mikrobowej na szalki Petriego; aby powstrzymać zarazki ludzkie przed skażeniem tej mieszaniny na ostatnim etapie, pracuje tak blisko skwierczącego płomienia, że laik jest już gorący, patrząc tylko na to. Po napełnieniu podłoże jest schładzane, twardnieje i jest gotowe do wchłonięcia wymazów z różnych próbek. Tak przygotowane szalki Petriego migrują następnie do termokabinetu wielkości lodówki, a ich zawartość zyskuje czas na inkubację w tropikalnym środowisku o temperaturze około 30 stopni Celsjusza. „Po trzech do pięciu dniach mamy wyniki. Zarazki pojawiają się stosunkowo szybko; pleśnie i drożdże rosną nieco wolniej”, mówi, zgodnie z doświadczeniem, pani Peil.
Na podstawie plam na szkle ekspert już może rozpoznać, jaką rodzinę tu uprawiała. To, co dokładnie się za tym kryje, ujawnia jej spojrzenie z pod mikroskopu z powiększeniem do 80 razy.
A co się stanie, jeśli najlepsi specjaliści w dziedzinie higieny Kryolan znajdą zanieczyszczenie w warunkach mikroorganizmów? „Sprawdzamy, czy roztwór do dezynfekcji ma właściwe stężenie, a także czy zanieczyszczone są stoły, sprzęt i próbki. Rozmawiam z pracownikami i ogłaszam instrukcje”, mówi Marlies Peil, i wygląda nieco ostrzej przez swoje modne okulary. „Towar masowy, który nie jest prawidłowy, otrzymuje etykietę kwarantanny. Możemy dokładnie powiedzieć, która masa jest w danych towarach, dzięki temu możemy dokładnie ją oddzielić. Tutaj nie ma znaczenia, jaką masę produkujemy. Wykonujemy te same testy dla jednego kilograma masy jak dla 100 kilogramów. Każdy zmontowany produkt opuszcza firmę tylko wtedy, gdy został przetestowany i uznany za czysty.”

Sherlockowski nos
Nawet przy drobiazgowej pracy i nagromadzonym doświadczeniu przez 34 lata pracy, czasami dobry Sherlockowski nos Marlies Peil poddaje się. „Kiedyś mieliśmy ogromne problemy z zanieczyszczonym produktem i zainwestowaliśmy dużo energii i czasu, aby znaleźć przyczynę” - wspomina. „Zaakceptowaliśmy fakt, że zdarzyło się to podczas procesu napełniania” - dodaje jej kolega dr Gottfriedsen - „ale nie mogliśmy już dłużej szczegółowo tego śledzić. W związku z tym zwiększyliśmy odsetek parabenów jako środka konserwującego do ustawowego limitu. Działają jak nic innego przeciwko wszystkim trzem - drożdżom, bakteriom i pleśni. Ponadto są mniej uczulające niż inne środki konserwujące, a ponieważ istnieją już od dłuższego czasu, są niezwykle wiarygodnymi badaniami długoterminowymi. ”Ale dlaczego środki konserwujące są w ogóle konieczne, jeśli produkty nadal pozostawiają tabele produkcyjne włączone Papierstrasse w Berlinie w nieskazitelnym stanie? „Po pierwsze, ponieważ niektóre zarazki ewoluują naturalnie dopiero po miesiącach” - mówi dr Gottfriedsen. „Po drugie, suche produkty, takie jak puder, są wprawdzie względnie bezpieczne, ponieważ większość drobnoustrojów potrzebuje wody do życia. Ale jeśli wchodzisz w wilgotne zaciągnięcie, przypadkowo dostarczasz im upragnionego jedzenia i rozmnażają się. ”Należy tego unikać. I wreszcie, ustawodawca wymaga, aby produkty kosmetyczne były bezbłędnie czyste przez 30 miesięcy. „Jeśli nie jest to prawdopodobne, musisz zastosować datę minimalnej trwałości. Tak jak w przypadku naszego Ultra Underbase, bardzo złożonego i wrażliwego produktu ”. Podczas gdy Marlies Peil wyjaśnia, sprawdza, czy wszystkie bieżące wyniki testu są udokumentowane w komputerze, i zbiera zgromadzone w systemie płytki Petriego do plastikowej torby. Torba ta trafia następnie do autoklawu i po zaledwie dwóch godzinach w 134 stopniach Celsjusza ostatni mikroorganizm jest nieżywy. Nagły silny zapach jest uspokajającym znakiem: koniec imprezy jednokomórkowej; dla inspektorów higieny to koniec pracy na dziś. Z całą pewnością jutro wszystko przebiegnie płynnie.

